niedziela, 31 grudnia 2017

Memories & Summary | 2017

Rok 2017 był dla nas rokiem, w którym działo się jak dotąd najwięcej. Bo to właśnie w nim nastąpił przełom w mojej pracy z psami, zaczęliśmy się lepiej rozumieć, a nauka nowych rzeczy nie sprawiała nam już takich trudności jak wcześniej. Razem odkrywaliśmy nowe miejsca, poznawaliśmy nowych ludzi, nowe psy i tak dalej. Ogólnie naszych przygód było dużo i szczerze mówiąc nie potrafię tego napisać jakimś większym, spójnym tekstem, dlatego dla ułatwienia sobie sprawy, opiszę każdy miesiąc po kolei. No to zaczynamy!

*****

STYCZEŃ

Przeleciał nam bardzo szybko, praktycznie na nic nie robieniu. Wychodziliśmy tylko na krótkie spacery, a jedyny dłuższy wypad to było zapoznanie Bakusia z Ganją, na którym biały z początku zamiast klasy pokazywał głównie zęby. Po za tym siedzieliśmy w domu i niańczyliśmy szczeniaczki, które wtedy były jeszcze małe, słodkie i kochane.

LUTY

Tutaj te malutkie kuleczki trochę podrosły i z grzecznych i kochanych, zmieniły się w diabły wcielone, dosłownie. Całodobowe darcie japy, gryzienie wszystkiego co popadnie (obojętnie czy to zeszyty, książki, kable, krzesła, koce czy ciuchy), sranie i sikanie na podłogę i uwaga, uwaga! - ściany?!, było u nas normą. A w między czasie znaleźliśmy jeszcze jednego szczeniaka (dzięki Bogu trochę podrośniętego), także wyobraźcie sobie jaki mieliśmy terror w domu z 9 psami. Dobrze, że w połowie miesiąca zdecydowaliśmy się w końcu na sterylizację suk, bo powtórka z rozrywki byłaby katastrofą.

MARZEC

I tutaj niby nastała ulga w cierpieniu, ale serduszko jednak pękało jak trzeba było te małe gówniaki pooddawać. W domu też zrobiło się jakoś pusto i cicho, bo wcześniej wszędzie było tego pełno i cały czas dawało o sobie znać. No ale trudno, trzeba było wrócić do normalności i zająć się resztą ferajny, która w tamtym czasie była troszkę zaniedbana. Więc znów zaczęliśmy dużo spacerować i aktywnie spędzać czas na świeżym powietrzu.

KWIECIEŃ

Kupiliśmy w końcu jakieś normalne dyski i tym samym zaczęliśmy z Bakusiem nasz "sezon treningowy".

MAJ

Miesiąc rozpoczęliśmy pierwszym psiarskim spotkaniem z Emilką i Riko, na które wybraliśmy się z Lady. W sumie to od tamtej pory miałam jakoś więcej motywacji i energii do pracy z psami, co w późniejszym czasie okazało się być bardzo przydatne. 

CZERWIEC

I drugie takie spotkanie, tym razem 3-dniowe, podczas którego pojechałyśmy na Latające Psy we Wrocławiu. To był nasz pierwszy taki wyjazd i wspominam go naprawdę bardzo fajnie.


LIPIEC

Początek długo wyczekiwanych wakacji i błogiego lenistwa. W sumie to nie robiliśmy nic nadzwyczajnego. Cały czas tylko spacery i treningi, tak na przemian. Niby miałam więcej czasu dla psów, ale nie potrafiłam tego w pełni wykorzystać, dlatego żyliśmy w tej naszej codziennej rutynie. W lipcu powiększyliśmy naszą "małą" rodzinkę o chomika (Tuptusia) i dwa koty (Szajkę i Dixona). 

SIERPIEŃ 

Trochę się rozkręciliśmy, dzięki nowemu sprzętowi do focenia i zaczęliśmy więcej spacerować i pracować z psami nad poprawieniem ich zachowania. Udało nam się również odwiedzić Sisi, czyli jedną z córeczek Lady. Po za tym trafił do nas kolejny pies, który mieszkał u nas bodajże dwa tygodnie, po czym pojechał do nowego domku.

WRZESIEŃ

Początek roku szkolnego i równocześnie zmniejszenie czasu spędzanego z psami. Mimo to nie poddawaliśmy się i w końcu nasza praca zaczęła dawać jakieś efekty. Nareszcie mogliśmy zacząć wychodzić całą ekipą, co wcześniej było niemożliwe.

PAŹDZIERNIK

Pierwszy spacer Bakusia z innym psem, który zakończył się sukcesem! Nie będę się tutaj rozpisywać jak było i tak dalej, jeśli chcecie się dowiedzieć więcej, wszystko znajdziecie tutaj. No i miałam okazję uczestniczyć jako widz, w treningu ipo w hodowli vom Waldfurter Wald

LISTOPAD

Zwróciliśmy większą uwagę na Noksi, bo tak naprawdę wcześniej była przez nas trochę zaniedbywana. Zaczęliśmy chodzić na dłuższe spacery i pracować nad motywacją na zabawki. No i znaleźliśmy kolejnego psa, który później zamieszkał u sąsiada.

GRUDZIEŃ

W tym miesiącu pożegnaliśmy naszego najmniejszego członka załogi - Tuptusia. A jeśli chodzi o psy, to robiliśmy wszystko to co do tej pory. Plus dodatkowo udało nam się wybrać na górski spacer razem z Magdą, Fibi i Krakersem


*****

Cały rok uważam za udany i bardzo aktywny, bo z tego co udało mi się naliczyć, przeszliśmy około 1150 kilometrów. Przeliczając to na cztery psy, to tak naprawdę nie wiele, ale dla nas to i tak rekordowa liczba. Mam nadzieję, że następny będzie jeszcze lepszy. To w sumie tyle z tego co chciałam napisać. Życzę wam szczęśliwego Nowego Roku i żeby ten następny był dużo lepszy od tego. Na koniec zapraszam was do obejrzenia pierwszego filmiku na naszym kanale. Jest to zlepka wszystkich fajnych momentów, które udało nam się uwiecznić w roku 2017!


Pozdrawiamy! 

8 komentarzy:

  1. Widać, że rok 2017 spędziliście aktywnie :) Powodzenia w nowym roku!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ooo! Całkiem aktywny rok ;) Macie już jakieś plany na 2018?
    Pozdrawiamy Amstapuddle!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, raczej chcemy przeżyć ten rok na spontanie, bo i tak nigdy nie udaje nam się w 100% zrealizować planów. Ale i tak mamy kilka rzeczy, nad którymi trzeba popracować. A jak jest u was? Macie coś zaplanowane, czy tak jak my na spontanie? ;D

      Usuń
  3. Noo, działo się u Was, działo :D
    Powodzenia w realizacji zamysłów na ten rok i życzę, by wszystkie Twoje plany się spełniły :)

    Pozdrawiamy i zapraszamy do nas!
    http://z-zycia-owczarka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki wielkie! :D Tobie też życzę, żeby wszystko szło po Twojej myśli i by rok 2018 był dużo lepszy od poprzedniego! ;)

      Usuń
  4. Szalone 12 miesięcy - super! Gratulacje :)
    Dużo się u Was działo to tak jak u nas :) Również życzę powodzenia w realizacji planów na ten rok i aby 2018 był lepszy od '17!

    Bardzo fajny film, te psiaki na huśtawce - genialne!
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń