niedziela, 26 listopada 2017

Jesienny HAUL#2

Jesteście ciekawi co udało nam się nazbierać w ostatnim czasie? W takim razie zapraszam do czytania ;)

*****



Wygrane w konkursie u FERA.PL
1. Royal Canin Mini Adult -
ma małe granulki przez co fajnie sprawdza się jako nagroda. Używamy jej już grubo ponad miesiąc, a zostało nam jeszcze pół worka.


2. Kocyk "With Love" - gratis do zamówienia na zooplusie. Jest strasznie mięciutki i koty uwielbiają na nim spać.
3. Legowisko Fluffy - gratis do kociej karmy. Również uwielbiane przez koty.
4. Karlie worki na odchody - gratis do psiej karmy.
5. Miska podróżna silikonowa - bardzo fajny patent i szczerze mówiąc nie wiem, czemu nie kupiłam jej wcześniej. Bez problemu mieści się w nerce także mogę ją nosić ze sobą wszędzie.
6. Vitakraft krążki z kurczaka - jedne z ulubionych rodzajów smaków moich psów.
7. Rocco Classic wołowina z dziczyzną - do wypełniania kong'ów.
8. Magazyn Dog&Sport 4/2017 - wykupiłam całą prenumeratę i jak na razie to moje ulubione pisemko do czytania.
9. Vetfood Brewers Yeast - dodatek do gazety, jeszcze nie używany. 


10. Posłanie w "pieski" - jest przyjemne w dotyku i bardzo mięciutkie od strony polaru, dlatego też psy chętnie na nim leżą.

11. Magazyn Dog&Sport 5/2017
12. Próbka karmy Empire Adult Daily Diet -
dodatek do gazety, jeszcze nie używana.
13.
Caniland Soft kawałki mięsa strusia bez zbóż - kupiłam je z ciekawości i psom chyba smakują. Nie kruszą się, a dzięki swojej wielkości fajnie sprawdzają się na treningach.
14. Rocco Chings Filet z kaczki - gratis do karmy dla psów.
15. Kurze łapki - wymienione za punkty bonusowe.
16.
Trixie Dummy z uchwytem dla psa - chciałam zobaczyć, czy psy w ogóle będą bawić się jutą i wyszło na to, że tak. Teraz tylko zostaje kupić coś mocniejszego, bo w tym rączka niestety nie wytrzymała.


17. Obroże El perro od góry:
puppy camouflage green 2,5cm (Lady), puppy camouflage winter 2,5cm (Lena), juicy tęcza 3cm (Bakuś) i juicy sweet strips fuksja + fiolet 4cm (Noksi) - już dawno czaiłam się na coś z tej firmy, a kiedy w końcu nadarzyła się okazja (przypływ gotówki) głupio było nie skorzystać. Jak na razie spisują się na medal, są wytrzymałe, sztywne (co ja uważam za plus) i wytrzymują ciągnięcie psów. Mam nadzieję, że jeszcze długo nam posłużą.

*****

Tak prezentuje się Noksi w swojej nowej obroży :)

A wam co ciekawego wpadło ostatnio w łapki? Może też macie haul na blogu? Jeśli tak, wrzucajcie link w komentarzu, chętnie poczytam!
Pozdrawiamy!

sobota, 4 listopada 2017

PSYTESTUJĄ#1: Wolf of Wilderness Adult - karma sucha

Testerzy: Bakuś & Lady & Lena

Dzisiaj przychodzę do was z recenzją suchej karmy marki Wolf of Wilderness, którą moje psy miały okazję zajadać się w zeszłym miesiącu. Planujemy jeszcze recenzję mokrej karmy tego producenta, także wyczekujcie następnego posta.

*****


Na wstępie zaznaczę, że karma jest bezzbożowa i bezglutenowa, jednak nie nadaje się dla psich alergików, gdyż w składzie znajduje się kurczak. Ma (jak dla mnie) przyjemny zapach, a wielkość granulek jest dla nas idealna, ponieważ psy muszą pogryźć każdą po kolei, co zmniejsza ryzyko zadławienia się. Problem pojawia się niestety gdy mamy mniejszego psiaka, który może sobie nie poradzić z ich zjedzeniem, albo wręcz przeciwnie, gdy pies jest duży a granulki są dla niego za małe.
Karma fajnie sprawdzi się również na treningach lub sesjach klikerowych. Występuje w czterech smakach: dziczyzna, jagnięcina, kaczka i łosoś.


Opakowanie jest estetyczne i przejrzyste, łatwo można na nim wyszukać wszystkie informacje w języku polskim. Posiada zamknięcie strunowe, co jest dużym ułatwieniem w przechowywaniu, ponieważ karma nie wietrzeje. Wilk na przodzie kojarzy się z naturą i zdecydowanie zachęca do zakupu.



Jagnięcina
świeże mięso drobiowe(41%), kawałki ziemniaków (suszone), białko drobiowe (12%, częściowo suszone i hydrolizowane) białko jagnięce (8%, suszone), pulpa buraczana (pozbawiona cukru), siemię lniane, tłuszcz z drobiu, drożdże piwne (suszone), jajko (suszone), chlorek sodowy, owoce leśne (0,3%, suszone: żurawina, porzeczka, maliny, owoce czarnego bzu), zioła (0,2%, suszone: bylica pospolita, dziurawiec, liście pokrzywy, rumianek, krwawnik, podbiał, korzeń mniszka), ekstrakt z drożdży (suszone, = 0,2% beta-glukane i mannooligosacharydy ), jabłko (suszone), inulina z cykorii (0,1%), olej z łososia, olej słonecznikowy.

Kaczka
świeże mięso drobiowe(41%), kawałki ziemniaków (suszone), białko z kaczki (10%, suszone), białko drobiowe (10%, z.T. częściowo suszone i hydrolizowane), pulpa buraczana (pozbawiona cukru), siemię lniane, tłuszcz z drobiu, drożdże piwne (suszone), chlorek sodowy, Fosforan monowapniowy, jajko (suszone), owoce leśne (0,3%, suszone: żurawina, porzeczka, maliny, owoce czarnego bzu), zioła (0,2%, suszone: bylica pospolita, dziurawiec, liście pokrzywy, rumianek, krwawnik, podbiał, korzeń mniszka), ekstrakt z drożdży (suszone, = 0,2% beta-glukane i mannooligosacharydy ), jabłko (suszone), inulina z cykorii (0,1%), olej z łososia, olej słonecznikowy.

Łosoś
świeże mięso drobiowe(41%), kawałki ziemniaków (suszone), białko z łososia (10%, suszone), białko drobiowe (10%, częściowo suszone i hydrolizowane) pulpa buraczana (pozbawiona cukru), siemię lniane, tłuszcz z drobiu, drożdże piwne (suszone), jajko (suszone), chlorek sodowy, lignoceluloza, owoce leśne (0,3%, suszone: żurawina, porzeczka, maliny, owoce czarnego bzu), zioła (0,2%, suszone: bylica pospolita, dziurawiec, liście pokrzywy, rumianek, krwawnik, podbiał, korzeń mniszka), ekstrakt z drożdży (suszone, = 0,2% beta-glukane i mannooligosacharydy), jabłko (suszone), inulina z cykorii (0,1%), olej z łososia, olej słonecznikowy.

Dziczyzna
świeże mięso drobiowe (41%), kawałki ziemniaków (suszone), białko drobiowe (16%, częściowo suszone i hydrolizowane), białko z jelenia (4%, suszone), pulpa buraczana (od cukrzona), siemię lniane, tłuszcz drobiowy, drożdże piwne (suszone), chlorek sodu, jajo (suszone), owoce leśne (0,3%, suszone: żurawina, porzeczka, maliny, owoce czarnego bzu), zioła (0,2%, suszone: bylica pospolita, dziurawiec, liście pokrzywy, rumianek, krwawnik, podbiał, korzeń mniszka), ekstrakt z drożdży (suszone, = 0,2% beta-glukane i mannooligosacharydy), jabłko (suszone), inulina z cykorii (0,1%), olej z łososia, olej słonecznikowy


Składy prezentują się całkiem fajnie, nie ma tam żadnych sztucznych barwników ani zbędnych zapychaczy, wszystko jest naturalne. Jedyne co mi nie pasuje to mała ilość mięsa, ale po za tym nie mam żadnych zastrzeżeń.



Według producenta suki powinny dostawać 90/100, a Bakuś 140 gram karmy dziennie. Po małym zmodyfikowaniu wedle naszych potrzeb wyszło na to, że łaciate dostawały po 170, a biały 200 gram. Także 8 kilo wystarczyło nam na całe 2 tygodnie. To niezbyt długi okres, ale nam w zupełności wystarczył, żeby móc dowiedzieć się o karmie czegoś więcej.


Teraz czas na nasze wrażenia ogólne. Nie wiem czy wiecie, ale moje psy są jak odkurzacze, wciągną wszystko. Nie ważne czy jest to jadalne czy nie i tak zostanie zjedzone. Także nie będę tutaj oceniać smakowitości karmy (choć wydaje mi się, że do gustu najbardziej przypadł im smak dziczyzny),  a skupie się raczej na ty co byłam w stanie zauważyć sama. Zacznijmy może od efektów ubocznych, które pojawiały się rzadko w małych i zwartych ilościach. Sierść nie uległa pogorszeniu, a w przypadku pana białego nawet trochę się poprawiła. Po za tym pieski jak zawsze energiczne i pełne wigoru,  bo w sumie czego się spodziewać po terierowatych.


Karma występuje w opakowaniach 1kg, 4kg i 12 kg, a jej producent oferuje także karmę mokrą i przysmaki. Wszystko to można znaleźć na zooplusie.

My szczerze polecamy i sami na pewno niedługo zaopatrzymy się w większy worek!


A wasze psy zajadały się już Wolf of Wilderness? Jeśli tak, jakie są wasze wrażenia?
Polecacie?
Pozdrawiamy!

środa, 18 października 2017

Ciężka praca się opłaca!

Dawno nie było tutaj żadnego postu, a wypadałoby coś napisać. Dlatego zdecydowałam, że pochwalę się wam jak to mój mały agresorek stał się psem prawie idealnym :)

******

Mowa tutaj rzecz jasna o Bakusiu, który na ogół nie przepada za innymi przedstawicielami swojego gatunku, a zwłaszcza samcami, do których zawsze jest nastawiony bojowo. Pracujemy nad tym od bardzo dawna, ale do tej pory nie było widać większych efektów. No właśnie, do tej pory, czyli do minionego weekendu, w który pies zaskoczył mnie bardzo pozytywnie, ale o tym niżej. 


Sobota
Nie mieliśmy żadnych większych planów, więc zaczęliśmy ten dzień zwyczajnie. Rano zabawa piłką, potem miał być luźny spacerek, ale zamiast tego spędziliśmy czas z Majką i Czarkiem. To była dosyć spontaniczna decyzja i szczerze mówiąc na początku bałam się, że biały zacznie się rzucać do innego psa, zwłaszcza że to miało być ich pierwsze spotkanie. Nic bardziej mylnego, sierściuch jeszcze nigdy nie zachowywał się tak dobrze w obecności obcego zwierzaka. Nie dość, że ani razu nie było nawet żadnego warknięcia, rozumiecie? Żadnego warknięcia! To jeszcze od początku mogły razem biegać, bawić się zabawkami i jeść z jednej ręki! Kiedyś wydawało mi się to niemożliwe, a teraz? Dalej nie wierze, że to działo się naprawdę! Nawet nie wiecie jaka byłam szczęśliwa widząc, że mój pies nie zwraca uwagi na Czarka, którego kiedyś bez wahania by zaatakował. Ale to jeszcze nie koniec niespodzianek, bo drugi dzień okazał się zdecydowanie lepszy (:


Niedziela
Tutaj już ustaliliśmy sobie konkretny plan, tzn. spotkanie z Czarkiem i dodatkowo z Ganją, z którą też na początku mieliśmy małe problemy. Spacerowaliśmy z nią już wcześniej kilka razy, i większość tego czasu psy spędzały rzucając się do siebie (biały z reguły nie przepada za większymi stworzeniami bo te, które do tej pory spotkaliśmy próbowały go zjeść) więc myślałam, że tym razem też tak będzie. Ale młody postanowił być grzecznym synkiem i cały czas słuchał się mamusi. Nie zaczepiał nikogo, nie oddalał się i ładnie przychodził na zawołanie, chętnie bawił się piłką z Ganją i pływał w rzeczce oraz z zaangażowaniem wykonywał wszystkie polecenia.


Dzień zakończyliśmy wspólnym treningiem frisbee, na którym znowu poczułam dumę z tego białego stworzonka! Jeszcze nigdy nie widziałam go tak najaranego i skupionego jednocześnie. Śmiem stwierdzić, że dyski były dla niego ważniejsze niż piłka, która do tej pory zajmowała pierwsze miejsce. Nie wyrywał się kiedy trenowała jego koleżanka, grzecznie czekał na swoją kolej i starał się złapać wszystko, co rzeczywiście dało się złapać (wiecie, z moimi rzutami różnie bywa).


*****

Cały weekend oceniam na 6+ i śmiało mogę stwierdzić, że było to najlepsze psie spotkanie w którym mieliśmy okazję uczestniczyć. Wiem, że przed nami jeszcze dużo pracy, żeby wszystko było idealne tak jak w tym poście, ale dzięki naszemu małemu sukcesowi jestem jeszcze bardziej zmotywowana do pracy. Mam nadzieję, że poczynimy jeszcze większe postępy, które doprowadzą do tego, że idealność mojego psa, w końcu wypłynie na wierzch.


A co wy uważacie jako sukces w pracy z psem? Z czym się jeszcze zmagacie, a co udało wam się wypracować?
Pamiętajcie, żeby nigdy się nie poddawać, szczególnie gdy jest ciężko, bo to znak, że idziecie w dobrą stronę!
Pozdrawiamy!